Po raz pierwszy Debata Akademicka miała międzynarodowy charakter. Wśród panelistów znalazły się dwie Ukrainki i dwóch Polaków.


Ilu Ukraińców pracuje i mieszka w Polsce? Odpowiedź może wydawać się    prosta, ale okazuje się – co pokazała szczególne dyskusja – że wcale taka nie jest. Według naszych danych rządowych jest ich ok. 150 tys. Nikt jednak takiej informacji nie daje wiary, skoro ZUS podaje, że zbiera składki od 300 do 350 tys. pracujących w Polsce obywateli Ukrainy. Rzeczywista liczba jest trudna do weryfikacji, ale szacuje się, że może ich być około dwóch milionów. Tylko w Wielkopolsce pracuje prawie 200 tys. (w Poznaniu nawet 70 tys., czyli niewiele mniej niż jest studentów). Kim są nasi nowi sąsiedzi i czego od nas oczekują? Ale także czego my - mieszkańcy Poznania, Wielkopolski i Polski - od nich oczekujemy? Jakie są nasze wzajemne stosunki? Dr Olena Shelest-Szumilas, z Wydziału Ekonomii UEP, zwróciła uwagę, że do roku 2014 (początek wojny na Ukrainie) średnia wieku Ukraińców poszukujących pracy w Polsce wynosiła ponad 40 lat, obecnie zaś spadła do 33 lat. Świadczy to – jej zdaniem – że coraz więcej młodych ludzi wiąże swoją przyszłość z Polską. Tutaj chcą pracować, założyć rodzinę, być może w przyszłości sprowadzić swoich rodziców.  


Polska dla Ukraińców nie jest krajem tranzytowym w drodze na Zachód, przekonywał dr hab. Jan Polowczyk, prof. nadzw. UEP, z Wydziału Gospodarki Międzynarodowej UEP. Jego zdaniem, Ukraińcy chcą pracować w naszym kraju, przede wszystkim z powodu niewielkiej bariery językowej oraz rosnących płac w budownictwie, czy gastronomii. Zarobki w Polsce (przy porównywalnej pracy) są czterokrotnie wyższe niż u nich.


Miarą przemian w relacjach polsko-ukraińskich jest stopień znajomości obu języków. Dr Olena Gomeniuk, z Zakładu Ukrainistyki UAM przypomniała, że na początku tego stulecia niewiele osób na Ukrainie uczyło się języka polskiego (jej grupa na uczelni liczyła 12 osób). Nie było także podręczników. Dzisiaj uczy ona nie tylko Ukraińców pracujących w naszym kraju, ale także menedżerów polskich firm, pragnących lepiej komunikować się z zatrudnianymi Ukraińcami. Na podręcznik nie trzeba już polować, są powszechnie dostępne.

Z kolei dr Ryszard Kupidura, Zakład Ukrainistyki UAM, przekonywał, że Ukraińcy bardzo szybko uczą się języka polskiego i znakomicie integrują się z nowym środowiskiem. Badania pokazują, że oceny ludzi o relacjach polsko-ukraińskich nie są tak krytyczne, jak opinie niektórych polityków czy mediów. Warto także pamiętać, że nie wszyscy opuszczają Ukrainę z powodów ekonomicznych. Najnowsze badania (2017 r.) wskazują, że 12 proc.  wyjeżdża z kraju głównie z powodów politycznych.

Drugim problemem poruszonym w debacie były skutki masowej emigracji Ukraińców. Taka sytuacja jest bardzo niekorzystna dla ukraińskiej gospodarki, która traci fachowców, przekonywała dr Olena Gomeniuk. Musimy pamiętać, że dawniej wyjeżdżali głównie mieszkańcy zachodniej Ukrainy, dzisiaj zaś również z wschodniej. Są także jednak pozytywne zjawiska – wiele osób wraca i rozpoczyna biznes, wykorzystując polskie doświadczenia.


Z mediów społecznościowych możemy dowiedzieć się, że Ukraińcy nieustannie nas obserwują i wymieniają się opiniami na nasz temat,  stwierdził  dr Ryszard Kupidura. W jego opinii jest to pozytywne zjawisko, gdyż Ukraińcy chcą  dowiedzieć się jak najwięcej o Polsce i Polakach. Dzisiaj fundamentalnym wydaje się pytanie: jak wykorzystać emigrantów do wprowadzenia polskich firm i produktów na rynek ukraiński?


Nie ulega wątpliwości, że polski biznes jest największym beneficjentem napływu rąk do pracy zza wschodniej granicy. Zdaniem dr. hab. Jan Polowczyka,  bez nich nasza gospodarka już dzisiaj nie dałaby sobie rady. Jego zdaniem, nad ukraińską gospodarką wisi jakieś fatum (kryzys, wychodzenie z kryzysu i ponowny kryzys) w rezultacie ukraińskie PKB jest obecnie na tym samym poziomie co 25 lat temu.


Pointą w tej dyskusji były słowa  dr Oleny Shelest-Szumilas, która marzy o tym, aby jej roczny synek mógł chodzić do przedszkola, w którym dzieci będą posługiwały się językiem polskim i ukraińskim. Skoro są przedszkola z językiem angielskim, to czemu się ukraińskim. 


Paneliści, ale także dyskutujący z nimi, podawali bardzo wiele informacji oraz często odwoływali się do badań, podkreślając jednocześnie, że tych ostatnich jest  ciągle zbyt mało i na wiele kwestii nadal nie potrafimy jeszcze znaleźć odpowiedzi.