Hasło przewodnie kampanii „Kradzione nie uczy” ma pokazać, że ściąganie czy powielanie cudzych własności jest karalne i tak naprawdę szkodzi przede wszystkim tym, którzy w ten sposób postępują. I nie grozi to tylko oceną niedostateczną z egzaminu czy niedopuszczeniem do obrony pracy dyplomowej, a znacznie poważniejszymi konsekwencjami.

Za praktykowanie zasady „kopiuj-wklej” przy pisaniu pracy zaliczeniowej bądź dyplomowej grozi kara pozbawienia wolności nawet do 3 lat. Jednak dzięki systemowi antyplagiatowemu, który obowiązuje na uczelniach wyższych, wykrycie plagiatów jest obecnie znacznie łatwiejsze. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu był jedną z pierwszych uczelni, które wdrożyły taki system – program „Plagiat” działa na UEP od 2006 r. Od 2009 roku sprawdzane są obowiązkowo w nim wszystkie prace licencjackie, magisterskie, inżynierskie i dyplomowe.

Nie ma niestety w prawie uregulowanej kary za korzystanie z niedozwolonych pomocy naukowych podczas kolokwium czy egzaminu. - Sankcje za ściąganie zależą od wykładowców. Jedni upominają, inni obniżają oceny, ja przy pierwszej próbie oszukiwania daję ocenę niedostateczną oraz informuję dziekana danego wydziału, który przeprowadza rozmowę dyscyplinującą ze studentem – mówi dr hab. Halina Zboroń, pełnomocnik Rektora ds. Społecznej Odpowiedzialności Uczelni.

Zagadnienia własności intelektualnej w Polsce zostały uregulowane przez dwa zasadnicze akty prawne: Ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz Ustawę Prawo własności przemysłowej.