Od 2016 r. stare słowo „kłamstwo” ma nowe określenie, a właściwie kilka określeń.  Post-prawda (w języku angielskim słowo roku 2016), fake news, alternatywne fakty, zawsze pozostaną kłamstwem wprowadzonym świadomie w przestrzeń publiczną.  Czy rozwój technologii komunikowania się skazuje nas na przesyt informacji, których nie można zweryfikować? Czy może leży to w naturze człowieka (błędy poznawcze) i nie ma związku z nadmiarem wiadomości? Czy istnieją sposoby (dostępne dla wszystkich) na selekcję źródeł informacyjnych lub rozróżnianie informacji prawdziwych od „fake newsów”? To tylko kilka pytań, które w pierwszej części debaty postawiono przez panelistami. Ci zaś byli zgodni: odpowiedź na każde z nich wymagałoby osobnej debaty.


Musimy uświadomić sobie i zaakceptować, że świat w którym jedynie instytucje medialne są źródłem informacji już nie istnieje, przekonywała rozpoczynając dyskusję  dr hab. Dorota Piontek, prof. UAM, z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM. Model obowiązujący w końcu XX w. przekształcił się w model, w którym media pełnią rolę usługową. Jest to ogromna zmiana jakościowa. 


Prof. dr hab. inż. Wojciech Cellary, z Katedry Technologii Informacyjnych UEP stwierdził, że debata powinna odbywać się pod hasłem: „Rozum czy emocje”. Współczesny świat mediów dostarcza takich informacji, jakich odbiorca oczekuje. Można tylko apelować o więcej rozsądku, a mniej emocji.  


Jest oczywistym truizmem twierdzenie, że systematycznie rośnie złożoność otaczającej nas rzeczywistości społecznej. Złożoność ta prowadzi jednak do pewnej bezradności poznawczej stwierdził prof.  dr hab. Rafał Drozdowski z Wydziału Nauk Społecznych UAM. Współczesne media coraz bardziej podążają w stronę marketingu i to jest bardzo niebezpieczne.

Z kolei dr Krzysztof Gołata z Katedry Publicystyki Ekonomicznej UEP, przekonywał że  post-prawda jest nowym słowem, ale nie zjawiskiem, które opisuje.  Cała propaganda opierała się na kłamstwie, a już od prawie dwustu lat trwa popularność tabliodów, które bardzo często wymyślają (lub „podkręcają emocjonalnie”) opisywane historie. 


Druga część debaty także rozpoczęła się  od pytań. Czy współczesne społeczeństwo jest w stanie przystosować się do kierunku zmian w sposobach postrzegania świata? Czy era „fake newsów” oznacza zmierzch elementarnej przyzwoitości w życiu publicznym oraz polityce? Jakie są potencjalne skutki zmian w sposobach postrzegania świata dla gospodarek?

Na swoistego rodzaju społeczną hipokryzję zwróciła uwagę dr hab. Dorota Piontek. Wszyscy chcemy mieć do czynienia z dobrym i rzetelnym dziennikarstwem. Jednak na pytanie, czy takie dziennikarstwo chcemy wspierać (np. finansowo) zdecydowana większość z nas odpowiada „nie”. Dzisiaj skupiamy się na badaniu zjawiska populizacji mediów oraz próbujemy odpowiedzieć na pytanie: jak czytać informację. Obie kwestie mają wymiar międzynarodowy.

Winston Churchill powiedział kiedyś, że „Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda ubierze buty”, dlatego jestem raczej pesymistą, przekonywał dr Krzysztof Gołata. Nie pomogą pojawiające się pomysły, aby karać finansowo osoby, które wprowadzają w przestrzeń społeczną fake newsy. Sceptycyzm  wynika także z naszych złych doświadczeń z tzw.  dziennikarstwem obywatelskim.   

Współczesny model medialny nakręcany jest przez…skąpstwo, przekonywał prof. Wojciech Cellary. Model biznesowy polegający na tym, że w Internecie wszystko jest za darmo, wykreował model biznesowy tabloidu i współczesnego dziennikarstwa. Media zaczęły zarabiać na reklamie, która skutecznie wyparła tekst dziennikarski. Dawniej karą za kłamstwo był ostracyzm środowiskowy, a dzisiaj - gdy autor informacji jest bardzo często anonimowy – nie ma kogo napiętnować.


Czeka nas wielka przebudowa instytucji, w tym instytucji medialnych, stwierdził prof. Rafał Drozdowski. Ta przebudowa może „wymusić” zmiany w budowaniu i przetwarzaniu informacji, a przede wszystkim w sposobach ich dotarcia do adresata. Może trzeba będzie przyjrzeć się funkcjonowaniu instytucji demokracji, w tym demokracji bezpośredniej.


Wypowiedzi panelistów zaowocowały licznymi pytaniami oraz polemikami ze strony osób przysłuchujących się debacie. Może potrzebne jest nam większe zaufanie do społecznego rozsądku oraz racjonalnych zachować odbiorców medialnych informacji, pytał jeden z uczestników dyskusji. Nie możemy pozwolić na rozwój „czarnych scenariuszy”, ale jak to zrobić? Może powinniśmy ustawowo zdefiniować pojęcie post prawdy? Czy uda nam się wykorzystać Internet do sprawdzania wiarygodności źródła informacji?


Podsumowując, można powiedzieć: odpowiedzi na postawione w debacie pytania wygenerowały kolejną grupę pytań oraz wątpliwości.