Za nami 24. Szczyt Klimatyczny ONZ i towarzyszące mu wzmożone zainteresowanie opinii publicznej problem zmian klimatycznych, ich przyczyn i konsekwencji dla ludzkości. Nie trzeba być ekspertem, wystarczy mieć pewne życiowe doświadczenie, żeby dostrzec, że i w Polsce klimat się zmienia. Mamy coraz więcej dni bardzo upalnych, a coraz mniej mroźnych. Dzieci w niektórych regionach naszego kraju niemal nie znają śniegu. Media informują o rozmaitych ekstremalnych zjawiskach pogodowych, takich jak huragany i powodzie. W debacie publicznej pojawiają się różne stanowiska. Trudno jest raczej negować sam fakt ocieplenia. Nie wszyscy jednak uznają, że jest ono skutkiem działalności człowieka. Mniejszość uznaje je za naturalne cykliczne zjawisko w dziejach świata, niezwiązane ze zmianami cywilizacyjnymi. Takie poglądy głoszą nie tylko niektórzy politycy czy przedstawiciele koncernów przemysłowych, ale także niektórzy fachowcy. Kolejna różnica dotyczy tonu debaty. Jedni mówią o 12 latach, jakie nam pozostały na zatrzymanie zagrożeń związanych z ociepleniem, inni jej uczestnicy dają nam więcej czasu. Wreszcie, spotykamy się z propozycjami różnych rozwiązań. Jedni, jak między innymi fizyk prof. Szymon Malinowski apelują do rozsądku i poczucia odpowiedzialności obywateli, inni, np. słynny brytyjski popularyzator nauki David Althenborough nie wierzą w naszą zdolność do samoograniczania się i domagają się rozwiązań systemowych od światowych przywódców.