Polski system grzecznościowy zwłaszcza w zakresie zwrotów tzw. adresatywnych, czyli sposobów zwracania się do innych należy chyba do najbardziej skomplikowanych w Europie. W zasadzie zwracamy się do siebie per pan/pani. Już nie odróżniamy pani i panienki. Czasem przechodzimy „na ty”, ale to wymaga pewnego rytuału. Pomijam alkoholowy bruderszaft i mam na myśli to, że takie przejście proponuje starszy (wiekiem lub stopniem, stanowiskiem) młodszemu, kobieta mężczyźnie. Oprócz bycia na pan lub na ty pozostaje jeszcze bycie na wy (kolego pozwólcie), a nawet  na on (a potrafi to zrobić?). Ale jeszcze bardziej skomplikowany jest ten system w związku z tzw. tytułomanią. Wszystkich przypadków nie wyliczę, więc tylko jeden na początek roku akademickiego: Magnificencja to tytuł przysługujący  rektorowi  wyższej uczelni (w zasadzie tylko jemu; prorektorom nie, ale z tym bywa różnie). Pozostaje wybór dalszego ciągu: Magnificencjo Rektorze albo Magnificencjo Panie Rektorze albo Jego Magnificencjo albo Wasza Magnificencjo. Z tym też bywa różnie, więc jako stary profesor i były rektor, prorektor i dziekan ośmielam się doradzać: Magnificencjo bez Rektorze, bo ten tytuł przysługuje tylko rektorowi, tak jak Eminencjo tylko kardynałowi, a Świątobliwość tylko papieżowi. Z Ekscelencją już bywa różnie, bo może to być biskup albo wysoki urzędnik państwowy (od ministra wzwyż) Magnificencjo (Panie) Rektorze to dwa (albo i trzy) grzyby w barszcz. Pozostaje Jego lub Wasza (Magnificencja, Ekscelencja, Eminencja i Świątobliwość) gramatycznie jest rodzaju żeńskiego). Znowu doradzam: w piśmie albo w prezentacji, powitaniu zwrot adresatywny zgodny z obyczajem bycia na on: Jego Magnificencja. W przemówieniu: skierowanym  (między innymi) do rektora bycie na wy: Wasza Magnificencjo bez Panie Rektorze (por. wyżej). To co napisałem, to jednak tylko dobre rady językoznawcy i doświadczonego profesora. A dobre obyczaje idą swoja drogą.   

 

prof. dr hab. Tadeusz Zgółka

Członek Rady Języka Polskiego

przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk