Cofać się do tyłu to oczywisty pleonazm. Wystarczy bowiem samo cofać się. Wszakże takich konstrukcji językowych znajdziemy w polszczyźnie – i nie tylko w niej – cały szereg. Jedne są bardziej widoczne, inne mniej. Oto fraza analogiczna: kręcić się w kółko. Co prawda w słowniku znajdziemy takie przykłady użycia jak kręcić się po domu albo kręcić się po mieszkaniu. Wszakże nie sposób się kręcić inaczej niż wokół własnej osi lub po okręgu. Innym pleniącym się – zwłaszcza w języku używanym przez urzędników – pleonazmem jest dzień dzisiejszy. To tak jakby nie można było powiedzieć po prostu dzisiaj. Albo w miesiącu listopadzie zamiast w listopadzie. Jeden ze słuchaczy Radia Afera zapytał mnie, czy wyrażenie zamiar ukończenia czegoś w przeciągu dwu lat nie jest pleonazmem. Oczywiście jest, choć na pierwszy rzut oka niewidocznym, bo znaczy to dokładnie tyle co zakończenie za dwa lata.


Bywają jednak pleonazmy bardziej niebezpieczne, bo oparte na pewnych milcząco przyjętych założeniach, przez językoznawców zwanych presupozycjami. Oto takie ulubione powiedzenie polityków, zwłaszcza tych z epoki tzw. nowomowy: dalsze doskonalenie czegoś. Zakładają ci politycy, że coś, co jest doskonałe, można doskonalić jeszcze bardziej. Propagandowo liczy się przede wszystkim to założenie: jest doskonale.


W podręczniku licealnym do geografii znalazłem jeszcze inny przykład. Oto definicja: Wody podziemne to wody płynące pod ziemią. Szczególny to rodzaj pleonazmu, określany jako definicja obarczona błędem idem per idem (to samo przez to samo), czyli potoczne masło maślane. Takie przykłady występują także w literaturze. Jeden z bohaterów sztuki Moliera Chory z urojenia wyjaśnia, dlaczego mak usypia. Otóż dlatego, że w maku tkwi siła usypiativa. Zalecam moim Czytelnikom tropienie takich dziwactw językowych, tępienie ich u innych i unikanie u siebie. A nade wszystko używanie języka ludzi myślących.  

 

prof. dr hab. Tadeusz Zgółka

Członek Rady Języka Polskiego

przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk