XIX Debata Akademicka: misja Apollo pół wieku później. Jak zmieniła świat?

Spojrzenie na misję Apollo ponad pół roku po lądowaniu człowieka na Księżycu rodzi o wiele więcej pytań, niż to, które pojawiło się w tytule dyskusji. Pytania i odpowiedzi są uzależnione od tego, kto je stawia i na nie odpowiada: inżynier, ekonomista, astronom czy też filozof. Różnice te wyraźnie wybrzmiały w kolejnej Debacie Akademickiej. Co pół wieku później pozostało z ówczesnego podboju Kosmosu, czy też wojny w Kosmosie, jak wówczas mówiono? Czy pozostały tylko różne nazwy bohaterów tamtych dni: „kosmonauta” jak mówili Rosjanie, czy też „astronauta”, jak przekonywali Amerykanie?
Prof. Wojciech Cellary (UEP) kilka razy stwierdził, że jako inżynier jest pod wrażeniem ogromnego sukcesu nauk technicznych, jakim było lądowanie statku kosmicznego Apollo na Księżycu. „Człowiek przebywał w warunkach, do których nie jest predysponowany, a pytania: czy rakieta wystartuje, wyląduje na Księżycu oraz bezpiecznie wróci na Ziemię, czy wszystkie urządzenia będą działały prawidłowo, były wówczas fundamentalne”. Musimy pamiętać, moc silnika rakiety była równa mocy silników 20 współczesnych Airbusów, a pamięć komputerów nie przekraczała ośmiu tysięcy bajtów. 

Na lot i lądowanie na Księżycu można spojrzeć przez pryzmat ekonomii. Dr hab. Jacek Mizerka (UEP) odwołał się do raportu NASA, z którego wynika, że program lotu na Księżyc kosztował amerykańskiego podatnika ponad 25,4 mld dolarów (czyli dzisiejszych ponad 40 mld USD). Późniejsze raporty NASA mówią o korzyściach, jakie przyniosły amerykańskiej ekonomii pieniądze zainwestowane w program Apollo. Trzeba wspomnieć o wzroście zatrudnienia w całej gospodarce, wprowadzeniu systemu GPS w logistyce czy budowie kosmicznego Internetu. Oczywiście to tylko trzy przykłady.
„Oglądałem pierwsze kroki Neila Armstronga na Księżycu za pośrednictwem polskiej telewizji, co już samo w sobie było ewenementem. Socjalistyczna telewizja pokazuje sukces kapitalizmu. Obraz mocno „śnieżył”, więc miałem wrażenie, że sam jestem na Księżycu”, wspominał prof. Edwin Wnuk (UAM). Profesor pokazał uczestnikom dyskusji materiały opublikowane z tej okazji przez ówczesny Konsulat USA w Poznaniu. Co było czynnikiem przyspieszającym lot człowieka na Księżyc? Zdaniem panelisty, była to obawa, że Rosjanie po raz trzeci wyprzedzą Amerykanów (po Łajce i Gagarinie) i pierwsi wylądują na Księżycu. Tym bardziej, że radziecka propaganda głośno o tym mówiła. Prezydent J. F. Kennedy dał się przekonać do potrzeby intensyfikacji prac nad programem Apollo.

Wydano ogromne pieniądze, zatrudniono tysiące osób, ale taki był koszt „sukcesu nowoczesności” oraz publicznego zapotrzebowania na amerykański sukces, przekonywał dr hab. Andrzej W. Nowak (UAM). Ponieważ były to niewyobrażalne dla przeciętnego obywatela pieniądze, więc często je ukrywano, nie informując opinii publicznej o rzeczywistych wydatkach. Nie możemy też zapomnieć, że sukces programu Apollo był także udziałem niemieckich naukowców, którzy pracowali wcześniej dla sił zbrojnych III Rzeszy, a po II wojnie światowej trafili do USA. 

Na ile podbój kosmosu zmienił obraz świata? Paneliści byli tu zgodni: nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie w pięciominutowej wypowiedzi. Nie można wymienić zmian, a cóż dopiero je opisać. Lot Apollo zapoczątkował technologie, które umożliwiły spojrzenie na Ziemię z Kosmosu, wskazywał Edwin Wnuk (UAM). Program Apollo przyczynił się do tego, że rywalizacja amerykańsko-radziecka przekształciła się we współpracę wielu państw, takich jak Indie, czy Chiny, a nawet Polska. „Coś, co było dostępne dla niewielu, stało się realne dla sporej grupy badaczy z całego świata” - dodał. 

Po raz pierwszy stworzono „otwarty program”, w którym uczestniczyło prawie czterysta tysięcy osób. „Stany Zjednoczone stały się innowacyjnym społeczeństwem. Potem już nie stworzono tak gigantycznego projektu. Można powiedzieć, że program Apollo zintegrował amerykańskie społeczeństwo, powstała pewna technologiczna wspólnota” - mówił Wojciech Cellary (UEP). 
"Musimy pamiętać, że sukces był Amerykanom potrzebny, gdyż lot na Księżyc poprzedzał zbliżającą się klęskę militarną w Wietnamie, a porządek ekonomiczny świata ustalony w Bretton Woods chwiał się bardzo poważnie. Potrzebne było nowe spojrzenie na finansowanie ogromnych przedsięwzięć nie tylko gospodarczych, ale także programów badań naukowych" - dodał Jacek Mizerka (UEP). 

„Patrzę na program Apollo przez pryzmat popkultury i coraz częściej stwierdzam, że wyobraźnia społeczna współcześnie identyfikuje Kosmos z „Gwiezdnymi wojnami”. Mamy do czynienia ze zjawiskiem, które określiłbym mianem kolektywnego podboju Kosmosu” - stwierdził Andrzej W. Nowak (UAM). Zdaniem panelisty ostatnie pięćdziesiąt lat podboju Kosmosu to także powolne zastępowanie agencji rządowych przez prywatny biznes, a Elon Musk jest tego najlepszym dowodem. Ale nie jest to jedyny przykład. Prywatyzacja Kosmosu postępuje. 

Kolejną partię pytań - z różnych dziedzin - postawili obecni na sali uczestnicy debaty. Szczegółowa odpowiedź na wiele z nich wymagałaby przeprowadzenia kolejnej dyskusji.