Po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego (jedynego wybieralnego ciała w UE) nadal więcej jest pytań niż odpowiedzi. Fundamentalne pytanie: Dokąd zmierza Europa, nadal pozostaje otwarte. Być może nasza wiedza będzie szersza, gdy pod koniec czerwca ukształtuje się ostateczny skład wszystkich frakcji w unijnym parlamencie. Z jednej strony, Parlament Europejski uchwala ponad 60 proc. norm prawnych obowiązujących w państwach członkowskich, z drugiej zaś instytucja ta nie posiada inicjatywy ustawodawczej.


Uczestniczący w debacie paneliści (po raz pierwszy uczestniczyli w niej dwaj byli politycy, a obecnie pracownicy UAM i UEP), mnożyli pytania, na które też nie potrafili dać pełnej odpowiedzi. „Nie wiem, w jakim kierunku pójdzie Europa, stwierdziła historyk i politolog, prof. Anna Wolff-Powęska (UAM). Wiem, jaki jest punkt wyjścia, wiem jakie są wyzwania stojące przed Europą oraz jakie są ograniczenia. Reszta jest niewiadomą. Nie ulega wątpliwości, że parlament jest dzisiaj bardziej reprezentatywny i ma większy mandat do sprawowania władzy”, dodała.


Jedna kwestia, mająca istotny wpływ na najbliższą przyszłość UE, jest wiadoma. „Wbrew wcześniejszym sondażom, nie ma w składzie parlamentu, dramatycznego wzrostu liczby eurosceptyków”, przekonywał historyk i politolog dr hab. Filip Kaczmarek, (UEP, b. eurodeputowany). „Nowy układ sił, w którym potrzebna będzie koalicja trzech ugrupowań politycznych, z pewnością nie ułatwi pracy wszystkich unijnych instytucji. Komisji Europejskiej trudniej będzie realizować swoje plany”, dodał.


„Populiści nie zwiększyli znacząco swojego stanu posiadania w parlamencie, ale pamiętajmy, że tylko w pięciu państwach UE (Rumunia, Portugalia, Irlandia, Słowenia, Cypr) nie oddano na nich głosów. Nie możemy więc zapomnieć, że problem eurosceptycyzmu w unijnych społeczeństwach nadal istnieje”, zauważył ekonomista prof. Tadeusz Kowalski (UEP). Natomiast przyszłość UE będą determinowały nie tylko problemy wewnętrze, ale także relacje Europy z USA. To będzie duże wyzwanie. Będzie nim również brak pomysłu na chińską ekspansję w świecie.


„Przed Europą stają trzy główne problemy: spadający udział UE w globalnym PKB, starzenie się unijnych społeczeństw oraz zmiany klimatyczne”, przekonywał socjolog prof. Marek Ziółkowski (UAM, b. senator i b. ambasador RP w Maroko). Dla Europy wyzwaniem będzie Afryka, kontynent który jest dzisiaj prawdziwą bombą demograficzną. W ostatnim czasie niewiele mówimy o polityce obronnej UE czy też o jej ewentualnym rozszerzeniu.


Druga część debaty była próbą odpowiedzi na pytania: jak w tym nowym „rozdaniu” politycznym odnajdzie się Polska? Paneliści zgodzili się, że dużo będzie zależało od wyników jesiennych wyborów parlamentarnych.


Prof. Marek Ziółkowski zwrócił uwagę, że jesteśmy szóstym pod względem ludności państwem UE, przy czym nie wiadomo czy Wielka Brytania pozostanie w Unii, a Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania borykają się z ogromnymi problemami ekonomicznymi, społecznymi i politycznymi. Jednak o problemach stricte unijnych bardzo mało rozmawialiśmy w przedwyborczej debacie. „Nasz model rozwoju odbiega od modelu preferowanego przez Unię Europejską, dlatego też trudniej nam będzie zdobywać pieniądze na realizację naszych programów”, stwierdził w konkluzji prof. M. Ziółkowski.


Polska jest państwem, w którym obok Hiszpanii, odnotowano największy wzrost frekwencji wyborczej. To jest bardzo ważna informacja, stwierdził prof. Tadeusz Kowalski, ale nie zapominajmy, że w ostatnich latach nastąpiło pogorszenie tzw. wyborczego cyklu koniunkturalnego i nie wykorzystaliśmy  efektów wzrostu gospodarczego. „Nadal rozwijamy się dzięki konsumpcji, a nie inwestycjom, które są na niskim poziomie” dodał prof. Kowalski.

Na inne zagrożenie zwróciła uwagę prof. Anna Wolff-Powęska. „Nas nie bardzo interesują pozaunijni sąsiedzi. Właściwie całą uwagę koncentrujemy na Rosji oraz jej polityce. I nie dotyczy to tylko kwestii obronności. Odnoszę wrażenie, że jesteśmy przekonani, iż pozostałe państwa są od nas bardzo daleko”.


Swoje obawy wobec przyszłości przedstawił także dr hab. Filip Kaczmarek. „Boję się, że sukces PiS nie zostanie właściwie skonsumowany, a to za sprawą przynależności tej partii do marginalnej frakcji. Obawiam się, że Węgrzy z 13 posłami będą skuteczniejsi niż nasi eurodeputowani. Victor Orban trzyma z najsilniejszymi”. Do członków unijnego parlamentu docierają i są nagłaśniane niektóre niefortunne wypowiedzi naszych polityków, jak chociażby ostatni wpis Jacka Saryusz-Wolskiego, dodał panelista.


Dyskusja, która rozpoczęła się po wystąpieniach panelistów, koncentrowała się wokół ogólnych kwestii związanych z wartościami, jakie niesie ze sobą Europa, problemami bezpieczeństwa europejskiego, udziału młodego pokolenia w zmianach w Europie, ale także spraw bardziej szczegółowych, jak np. konsekwencje budowy nowego lotniska i CPK.