Dla wielu z nas określenie Bezwarunkowy Dochód Podstawowy (BDP) kojarzy się z socjalizmem i hasłem z czasów słusznie minionych: „czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy”. Na początku tej dekady, Szwajcarzy w ogólnokrajowym referendum odrzucili pomysł BDP. Potem pojawiły się medialne informacje o kolejnych próbach wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego. Najszerszym medialnym echem odbił się projekt realizowany w Finlandii, gdzie dwa tysiące osób otrzymywało po 560 euro miesięcznie. Obecnie Finowie formułują wnioski dotyczące tego eksperymentu, mówiąc o popełnionych błędach.

Nie ulega wątpliwości, że o BDP dyskutuje się coraz częściej i w przestrzeni publicznej nie brak opinii, że prędzej czy później wprowadzimy rozwiązania gwarantujące dochód podstawowy. Panelistów debaty nt. „Bezwarunkowy dochód podstawowy: utopia czy konieczność”  poprosiliśmy o skoncentrowanie się – w swoich wypowiedziach - na dwóch zagadnieniach: genezie Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego oraz konsekwencjach społecznych, ekonomicznych, politycznych, kulturowych jego ewentualnego wprowadzenia w życie.


Dr Maciej Szlinder (UAM), który jest autorem pierwszej w języku polskim książki poruszającej problematykę debaty („Bezwarunkowy dochód podstawowi. Rewolucyjna reforma społeczeństwa XXI wieku”) przekonywał, że jest to droga do ograniczenia ubóstwa, a tym samym likwidacji wykluczenia ekonomicznego. BDP jest – jak argumentują filozofowie – drogą do wolności.


Z kolei dr Marusz Baranowski (UAM) – odwołując się do referendum w Szwajcarii - postawił pytanie: czy BDP będziemy utożsamiali z minimum socjalnym, czy raczej z minimum egzystencji. W każdym kraju będą to różniące się od siebie wartości. Dlatego też wyniki referendum szwajcarskiego należy odczytywać jako stan wiedzy obywateli bogatego państwa. Trzeba pamiętać, że zwolennicy BDP nie stanowią większości np. w państwach skandynawskich.


Dr hab. Piotr Michoń (prof. UEP) przypomniał, że państwo nie staje się bogate „z dnia na dzień”. Bogactwo się dziedziczy, a historia zna wiele przykładów, gdzie ludzie budowali bogactwo, a sami osiągali bardzo niskie dochody. Można się zgodzić z opinią, że BDP poszerzy zakres wolności, ale nie usunie biedy, przekonywał panelista. Dodając, że nierówności ekonomiczne we współczesnym świecie zwiększają się. Droga do ich likwidacji prowadzi przez edukację.


Dr Michał Borychowski (UEP), zgadzając się z opinią, że bogactwo jest dziedziczone, zwrócił uwagę, iż również bieda jest dziedziczona. Jak zmniejszyć biedę? Tylko poprzez pracę. BDP nie tylko nie zlikwiduje, ale także nie zmniejszy biedy. Z jednej strony mówimy, że trzeba zmniejszać  ingerencję państwa w gospodarkę, z drugiej zaś proponuje się rozwiązanie wzmacniające pozycję państwa w gospodarce. „BDP budzi także moje moralne wątpliwości”. 


Wypowiedzi jednego panelisty wywoływały przeciwne opinie u pozostałych. Dr Maciej Szlinder przekonywał, że edukacja i praca nie rozwiążą problemu. Z kolei dr Mariusz Baranowski wyraził opinię, ze BDP nie rozwiąże problemów współczesnego kapitalizmu. To nie jest panaceum na wszystkie choroby. Dr Michał Borychowski stwierdził, że otrzymywanie BDP pozwala nie pracować, ale nie musi eliminować z rynku pracy" jak się niektórym wydaje. Odwołując się do opinii związanych z relacjami między BDP a pracą zawodową kobiet, dr hab. Piotr Michoń przekonywał, że równość na rynku pracy nie oznacza bezpieczeństwa na tym rynku.  


Znacznie bardziej zróżnicowana była dyskusja wokół drugiego zagadnienia – konsekwencji ewentualnego wprowadzenia BDP.


Dr Michał Borychowski rozpoczął od mocnego akcentu. Są trzy problemy: koszty całego przedsięwzięcia (szacuje się, że w przypadku Polski może to być nawet 23 proc. PKB), inflacja, która może nie od razu, ale z pewnością znacznie wzrośnie oraz emerytury. O tym ostatnim problemie mówi się mało, ale kto będzie płacił składki emerytalne – państwo czy beneficjent BDP. Jeżeli państwo, to koszty operacji wzrastają.

Bardziej optymistycznie spojrzał dr hab. Piotr Michoń, który stwierdził, że wprowadzenie BDP nie zmniejszy podaży pracy. Będziemy chcieli kupować lepsze dobra, gdyż będziemy mieli więcej pieniędzy. Mniej natomiast będzie  tej pracy „niefajnej”, której już dzisiaj nikt nie chce wykonywać. Musimy także pamiętać, że BDP w odróżnieniu od wszelkich wypłat socjalnych może ograniczyć skalę biurokracji, a przede wszystkim korupcji. 


Dr Mariusz Baranowski na przyszłość BDP patrzy między innymi przez odpowiedź na pytanie: co stanie się z dotychczas wypłacanymi świadczeniami społecznymi i jakie w tym względzie zostaną przyjęte rozwiązania. Pozostaje także problem, postulowanego w niektórych państwach, ustawowego skrócenia czasu pracy. Sporna jest także kwestia wpływu BDP na zniwelowanie różnic majątkowych w społeczeństwie. 

Jeżeli poszukujemy źródeł sfinansowania BDP, to musimy pamiętać, że w Polsce mamy bardzo niski – w porównaniu z innymi państwami UE -  poziom podatków. Dr Maciej Szlinder nie ukrywał, że jest zwolennikiem ich podniesienia. Mówiąc o konsekwencjach nie zgodził się z opinią, że BDP zwiększy poziom inflacji. Nie wszyscy wypowiadający się na ten temat widzą prosty związek: wprowadzenie BDP = wzrost inflacji.


W krótkiej relacji nie można odnieść się do wszystkich wątków poruszanych przez panelistów i podnoszonych w wielu pytaniach słuchaczy. Prawie dwugodzinna dyskusja oraz pełna sala dowiodły, że rozmawiano o istotnym problemie. Istotnym dla młodego pokolenia.