Ponad 30 proc. najmłodszych wyborców w Polsce, deklaruje lewicowe poglądy, wynika z badań CBOS. W ostatnich dwudziestu latach jest to najwyższy wskaźnik. W ostatnich wyborach prezydenckich, uczestniczyło najwięcej, od wielu lat, młodych wyborców. Wydarzenia przełomu lat 2020/2021 i tłumy młodych ludzi na ulicach polskich miast (nie tylko tych największych) dowodzą, że zmieniają się polityczne i społeczne zachowania młodych ludzi. Często można spotkać się z opinią, że ogromny wpływ na zachowania młodych mają współczesne media: Netflix, YouTube i media społecznościowe. Prawda jest taka, że Internet prezentuje inną wersję świata niż konserwatywni politycy, a oni nie zawsze mogą się z tym pogodzić. „Dlaczego mam żyć pod dyktando tego czy innego polityka, skoro mogę wybrać własną drogę?” – często pytają młodzi ludzie. Niewielu chce rzeczywistej rozmowy z młodymi ludźmi, ale każda partia chce pozyskać ich głosy. Tylko, że młodzi nie chcą już na nich głosować, i co więcej, coraz częściej nie chcą już słuchać dziadersów. Nie ulega wątpliwości, że to jeden z symptomów współczesności.

Czy zatem możemy już mówić o młodzieżowej rewolucji, rozumianej nie jako wydarzenie, lecz jako proces, czy jest jeszcze na to zbyt wcześnie i trzeba postawić znak zapytania? Na razie postawiliśmy znak zapytania.


Paneliści: dr hab. Agata Stanisz, antropolożka (UAM), dr Maciej Frąckowiak, socjolog (UAM), dr Monika Banaszewska, ekonomistka (UEP)  oraz dr Dominik Buttler, ekonomista (UEP) zastanawiali się także nad genezą tego „młodzieżowego ożywienia”  i o tym, co ich najbardziej zaskoczyło w tym wyjściu młodych na ulice.  Kolejne pytanie dotyczyło kwestii związanych z wykorzystaniem (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) tej nowej fali aktywności, która – jak się wydaje − nie ogranicza się tylko np. do obrony „wolności w Internecie i mediach społecznościowych”.   Współcześni politycy mówią, że chcą pozyskać młode pokolenia i chcą im „coś dać”, ale młodzi nie chcą nic otrzymać od ludzi którzy z nimi nie chcą rozmawiać. „To jest pokolenie stracone dla starej gwardii, tylko ta gwardia jeszcze o tym nie wie”. W końcowej części debaty pojawiła się trzecia kwestia, czyli pytanie o trwałość zmian nie tylko na scenie politycznej, ale także w gospodarce (np. na rynku pracy), czy też w sferze kultury. Dzisiaj często możemy usłyszeć, że po pandemii już nic nie będzie tak samo funkcjonowało jak dawniej. To odpowiedź banalna, nic nie mówi o przyszłości. Oczywiście, wszelkie prognozy obarczone są ryzykiem. Ale prognozy są najciekawsze dla opinii publicznej: „jak będzie, co może się zdarzyć”   

Młodzież jest w zasadzie antysystemowa, więc oddaje swoje głosy na Janusza Palikota, Pawła Kukiza czy Szymona Hołownię. To „zauroczenie” jest jednak krótkie, czyli pytanie o trwałość tej „rewolucji” jest jak najbardziej zasadne. Dzisiaj determinacja młodych wydaje się silniejsza i uwidacznia się w haśle: #PrzyszłośćJestTeraz #ZrobimyToLepiej . Czy tym razem się uda?


Wątpliwości jest więcej, o czym wielokrotnie wspominali nasi paneliści, ostrzegając, aby mówiąc o młodzieży, nie odwoływać się tylko do ich wieku. Współczesne zachowania młodych Polaków determinowane są przez wiele czynników. Paneliści postulowali spojrzenie na problem przez pryzmat środowiska, w którym się wychowali, wykształcenia, zasobności ich portfela czy np. stosunku do polityki (polityków) czy religii. Przestrzegali, że w przestrzeni publicznej jest wiele uproszczeń czy wręcz mitów na temat młodego pokolenia. Warto dodać, że wszyscy paneliści zajmują się zawodowo badaniem młodego pokolenia. Kto więc,  jak nie oni są upoważnieni do wyciągania wniosków i formułowania ocen. Wszyscy powinniśmy zapoznać się z przebiegiem debaty. Politycy też.